Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 listopada 2014

Dojechała poducha

Nareszcie mebel skończony, dopieszczony. 
Cygańskie krzesło skończyłam malować już jakiś czas temu, ale czekałam na siedziskową poduchę. Sprawy się delikatnie komplikowały, musiałam zamówić drugą większą. Czas się wydłużył, ale naprawdę było warto. Dostałam cudeńko. Kolorystycznie dokładnie tak, jak chciałam. Współgra z krzesłem dokładnie tak, jak sobie wymyśliłam.
Teraz tylko patrzę na to i patrzę i myślę sobie, że taka bomba kolorystyczna może stanąć tylko w jakimś monochromatycznym wnętrzu. Ono  zdominuje całą przestrzeń i każdy kolejny kolorowy sprzęt w pobliżu spowoduje zawrót głowy.
Hm... gdzie ja go ustawię?

Niestety jakość zdjęć nie jest powalająca. Z jednej strony pogoda jest zupełnie nie fotograficzna. Z drugiej strony aparat w telefonie, choćby najlepszy, nie zastąpi prawdziwego aparatu. Ciągle czekam na Mikołaja, może się kiedyś domyśli... :-)
I kolor nie do końca jest taki jak na zdjęciach. W rzeczywistości jest mniej majtkowy, a bardziej ciepły (Czy to w ogóle jest zrozumiałe? Czy da się opowiadać o kolorach?)

poniedziałek, 17 listopada 2014

szybka akcja

To była naprawdę szybka akcja. Znajoma pilnie potrzebowała, co było robić? Przysiadłam w weekend. Na szczęście kwietnik miał dobry kolor wyjściowy (brąz), więc jedno malowanie miałam z głowy. Wystarczyło pociągnąć szarą farbą, zrobić przecierki i polakierować. Chyba dobrze wyszedł? Zobaczymy, co powie przyszła właścicielka... :-)


środa, 22 października 2014

Nowa zabawa

Zaczynam zabawę z kolejnym rupieciem. Szukałam go długo. Najpierw zobaczyłam to u Justyny i ona zrobiła to tak:
Zakochałam się i poczułam potrzebę posiadania. Nie wiedziałam tylko skąd i po co. Skąd - już wymyśliłam. Wykorzystałam czas przydrożnej sprzedaży owoców przez sadowników. Objechałam kilka razy trasę "na Warkę" - to zagłębie jabłkowe - i wypatrzyłam sobie jedną panią i, co ważniejsze, jedną skrzyneczkę. Może nie jest tak mała i zgrabna jak ta powyżej, ale równie uroczo stara:
Teraz zastanawiam się "po co". Co chcę w niej trzymać i jaką jej funkcję nadać? Do wyboru mam dwie możliwości - jedna pokazana przez Justynę, a druga to skrzynka pionowa, też okółkowana, ale mogąca również służyć jako stolik, półka itp. Znalazłam gdzieś w czeluściach internetu takie cudo i mocno się nad tym zastanawiam:

Moja skrzynka w pionie wygląda tak:

Nie wiem, która wersja lepsza. Dlatego teraz biorę się za czyszczenie skrzynki. Zajmie to pewnie czas jakiś, bo bardzo upierdliwe to zajęcie. A  kółka? - jak mówiła Scarlett O'Hara - "pomyślę o tym jutro".
Ściskam
K

poniedziałek, 20 października 2014

Cygańskie krzesło

Historia tego krzesła jest długa i namiętna. Kupiłam go wiele lat temu na pchlim targu od starego Cygana. Walczyłam jak lwica i ostatecznie trafiło do mnie. Stąd jego nazwa - mebel jeździ ze mną przez wszystkie kolejne przeprowadzki i od zawsze nazywamy go "Cygańskim Krzesłem".
Krzesło było pomalowane musztardową farbą olejną i tak trwało przez lata. Aż w końcu się doczekało liftingu :-)
Oczyściłam, odtłuściłam. Pomalowałam na brązowo. Pomalowałam na różowo. I potem się zaczęło. Jak to wszystko porządnie wyschło wzięłam metalową szpachelkę i zaczął się lifting właściwy - zdzierałam ile tylko się dało. Chciałam, żeby spod pięknej nowiutkiej farby wyszły również te wszystkie poprzednie historie. I wyszły - metalowa szpachelka jest bezlitosna...
Do poprawy jeszcze tylko została poduszka na siedzisko. Ta ze zdjęcia jest mocno tymczasowa (głównie dlatego, że nie jest poduszką). Docelowa jedzie do mnie listonoszem.
                                          fot. Marcin Bieniek


środa, 15 października 2014

Czy mięta to kolor?

Zastanawiam się, bo mięta przyszła z jasnych, białych wnętrz. Ale również dobrze komponuje się z kolorem, a białym wnętrzom tego koloru dodaje, rumieni im poliki :-)
Ja też bawię się miętą. Odkopałam w czeluściach internetowych aukcji taki oto stolik:
Najpierw stał taki niby-złoty i dojrzewał. Patrzyłam na niego i patrzyłam i próbowałam tę miętę sobie na nim wyobrazić. Jakoś nie mogłam, w związku z tym postanowiłam go tą miętą potraktować, żeby zobaczyć na własne oczy, czy będzie dobrze wyglądać.
A na blacie wykorzystałam pomysł podpatrzony w kilku miejscach internetowych:
Czy czuć świeży powiew mięty?